W województwie lubelskim, w niewielkiej miejscowości Chodel, pośród stawów na wyspie zwanej Loret wznoszą się imponujące ruiny dawnego kościoła. Choć dziś pozostały jedynie jego mury, miejsce to wciąż robi niezwykłe wrażenie i przypomina o bogatej historii sięgającej XVIII wieku. Około 1750 roku jezuici wznieśli tu świątynię, która szybko stała się ważnym ośrodkiem religijnym w regionie.
Zakonników sprowadził na te tereny prymas Bernard Maciejowski, chcąc przeciwdziałać rozprzestrzeniającej się na Lubelszczyźnie reformacji. Jezuici przywieźli ze sobą z Rzymu obraz Matki Boskiej Loretańskiej, który w krótkim czasie zasłynął łaskami i przyciągał licznych pielgrzymów z okolicznych miejscowości.
Początki sanktuarium były skromne. Na niewielkim wzniesieniu otoczonym bagnami zakonnicy najpierw wznieśli drewnianą kaplicę. Dopiero w 1736 roku kanonik krakowski Denhoff położył kamień węgielny pod budowę murowanego kościoła. Nowa świątynia, wzniesiona w malowniczym, choć trudno dostępnym miejscu, miała stać się ważnym punktem na religijnej mapie regionu.
Los nie był jednak dla niej łaskawy. Po zaledwie 23 latach funkcjonowania, w 1773 roku – po kasacie zakonu jezuitów – świątynia została opuszczona przez zakonników i zaczęła stopniowo popadać w ruinę. Z dawnego wyposażenia udało się uratować jedynie cudowny obraz Matki Boskiej Loretańskiej, który dziś można podziwiać w kościele parafialnym w Chodlu.
Do ruin można dotrzeć polną drogą prowadzącą pomiędzy stawami. Sama budowla znajduje się jednak na niewielkiej wyspie, dlatego bez łodzi nie da się podejść bezpośrednio pod jej mury. Według lokalnych opowieści czasami można porozumieć się z właścicielem pobliskiego gospodarstwa i wypożyczyć łódź, by dopłynąć na wyspę i zobaczyć z bliska pozostałości dawnej świątyni. Dzięki temu miejsce to zachowuje swój nieco tajemniczy charakter – trochę zapomniane, ukryte wśród wody i zieleni, a jednocześnie pełne historii.





