Moim zdaniem to jedno z najbardziej intrygujących miejsc we Wrocławiu. Mówi się, że urok tego zakątka docenił nawet Wim Wenders, który odwiedził je przy okazji gali Europejska Nagroda Filmowa organizowanej w mieście. Co ciekawe, w większości internetowych opisów pojawia się tylko jedno kolorowe podwórko — to po wschodniej stronie ulicy Roosevelta. Tymczasem są dwa, bo drugie znajduje się także po stronie zachodniej. W tym wpisie skupiam się na podwórku wschodnim, położonym w trójkącie ulic Roosevelta, Jedności Narodowej i Słowiańskiej.
Nadodrze bywa postrzegane jako nieco surowa, momentami wręcz ponura część miasta, do której rzadko zapuszczają się turyści — mimo że od wrocławskiego rynku dzieli ją zaledwie krótki spacer. To dzielnica pełna starych, często niezwykle pięknych kamienic, niestety w wielu przypadkach mocno zaniedbanych. Bez większych zmian mogłyby posłużyć jako naturalna scenografia do filmów historycznych. Na szczęście z roku na rok przybywa odrestaurowanych budynków, które tworzą ciekawy kontrast z tymi wciąż czekającymi na remont. Wiele podwórek nie zachęca, by do nich zajrzeć — z wyjątkiem tych przy ulicy Roosevelta, które zdecydowanie wyróżniają się na tle okolicy.
Za tym niezwykłym projektem stoi malarz Mariusz Mikołajek. To on zainicjował przedsięwzięcie, zaprosił do współpracy innych artystów, a także zaangażował mieszkańców okolicznych kamienic. Efekt ich wspólnej pracy jest naprawdę wyjątkowy — szare, zaniedbane przestrzenie zyskały zupełnie nowe życie, bez potrzeby kosztownych inwestycji. Co więcej, mieszkańcy stali się częścią tej artystycznej opowieści — wielu z nich pozowało do prac i dziś może odnaleźć swoje wizerunki na ścianach własnych domów.
Trudno jednoznacznie nazwać tutejsze realizacje muralami. To raczej wielowymiarowa instalacja artystyczna, łącząca malarstwo z elementami rzeźby i ceramiki. Całość rozciąga się na około 250 metrów i zajmuje powierzchnię blisko 1200 metrów kwadratowych. Każdy fragment opowiada inną historię — od scen z życia mieszkańców, przez barwne pejzaże, aż po motywy związane z lokalną tożsamością, w tym również kibicowskie akcenty. Do wschodniego podwórka można wejść kilkoma bramami, m.in. od ulic Roosevelta i Jedności Narodowej — i zdecydowanie warto to zrobić, by na własne oczy zobaczyć, jak sztuka potrafi odmienić miejską przestrzeń.












